Dzień siódmy

Czas na podsumowanie…

Nie zamierzam oszukiwać ani siebie ani innych, że ten tydzień “wzburzył w posadach” moje dotychczasowe życie. Bardziej skłonił do refleksji i zainspirował do podejmowania kolejnych wyzwań. Nawet takich małych. Jest jeszcze mnóstwo obszarów wymagających ulepszenia. Na razie namacalnym efektem jest powtarzające się w mojej głowie pytanie: czy aby na pewno muszę to kupić??? Wspomniane “to” może być nowym ciuchem, meblem, gadżetem itd.
Ponadto udało mi się przeżyć tydzień nie konsumując mięs i wędlin. Tydzień temu rzecz z kategorii “niemożliwe”.

W związku z nowym rokiem życzę sobie i innym wytrwałości w podejmowanych wyzwaniach!!!!!!!!!!!