Dzień siódmy

Czas na podsumowanie…

Nie zamierzam oszukiwać ani siebie ani innych, że ten tydzień “wzburzył w posadach” moje dotychczasowe życie. Bardziej skłonił do refleksji i zainspirował do podejmowania kolejnych wyzwań. Nawet takich małych. Jest jeszcze mnóstwo obszarów wymagających ulepszenia. Na razie namacalnym efektem jest powtarzające się w mojej głowie pytanie: czy aby na pewno muszę to kupić??? Wspomniane “to” może być nowym ciuchem, meblem, gadżetem itd.
Ponadto udało mi się przeżyć tydzień nie konsumując mięs i wędlin. Tydzień temu rzecz z kategorii “niemożliwe”.

W związku z nowym rokiem życzę sobie i innym wytrwałości w podejmowanych wyzwaniach!!!!!!!!!!!

 

 

Dzień szósty

Czy można żyć bez foliowych reklamówek??? Nie można!!! Atakują nas w każdym sklepie.

Kupienie w markecie czegokolwiek na wagę wiąże się z powiększeniem kolekcji reklamówek!!!!!!! Na rynkach i ryneczkach jest podobnie chociaż tam akurat sprzedawcy starają się do jednej torby spakować jak najwięcej rzeczy.

Zakupy w drogerii też kończą się pytaniem – spakować Pani zakupy?? Nie mam pretensji do pań na kasie – muszą o to pytać.

Moja kolekcja nie została dzisiaj wzbogacona o nowy plastik. Na zakupy udałam się z własną materiałową torbą!!! Nie kupioną ale otrzymaną w prezencie za udział w akcji pomocy siersiuszkom.

Jutro czas na podsumowanie tygodnia wyzwań…..

Dzień piąty

Bycie ekologicznym w mojej pracy – mission impossible!!!!!! Tam wszystko musi być na papierze. Tzn. nie wszystko. Kwestia podejścia. Komunikacja mailowa bardzo ułatwia współpracę. Ale – zawsze musi być jakieś “ale” – niestety często informacja wysyłana mailem też jest drukowana!!!! Na wszystko są oczywiście odpowiednie procedury … magiczne słowo procedura komplikuje życie.

Podsumowując napiszę coś o swoich działaniach. Staram się przede wszystkim wykorzystywać papier zadrukowany z jednej strony raz jeszcze – czyli zapełniam drugą pustą stronę. Przekazując dokumenty do akceptacji przesyłam je mailem – nie jest to mile widziane ale mówi się trudno. Współpracę pomiędzy wydziałami naprawdę można uskuteczniać drogą mailową. To chyba najważniejsze działania. Zapewne są też inne ale w piątkowy wieczór ciężko odświeża się pamięć……

Dzień czwarty

Dzisiaj było konkretnie – cała torba podróżna ubrań (efekt uboczny montażu nowej szafy :-) ) trafiła do osób z domu opieki społecznej a nie na śmietnik.
Niektórzy mogliby się poczuć dotknięci pomysłem przekazania i przyjęcia używanych ubrań – jedynie ciuchy z galerii, najczęściej przepłacone leżą  w obszarze zainteresowania osób z mojego otoczenia. Przy takim pomyśle obraza majestatu na całej linii gwarantowana!!!

Pozbycie się kilku rzeczy z najbliższego otoczenia inspiruje do kolejnych zmian.
Jutro podejmę próbę w obszarze biurowym …

Dzień trzeci

Dzień trzeci czyli trzeci dzień bez mięsa i wędliny!!!! Kto by się spodziewał, że jest to możliwe. Dzisiaj na obiad zapiekany ryż z jabłkami!!! Normalnie pycha :-)

Produkty serowo-mleczne zastępują chwilowo wędlinę na kanapkach domowo-pracowych.

A do tego duża dawka owoców wszelakich!!!!

 

Jeszcze cztery dni próby ……

Dzień drugi

Dzisiaj już nie było tak lekko…. :-)

Postanowiłam nadać nowe życie starej pufie. Pojawił się oczywiście pomysł zakupu nowej i wyrzucenia starej ale potem pojawił się jeszcze lepszy pomysł na renowację :-)

Skutki renowacji co prawda odczuwa moja ręka ale satysfakcja z podjętych działań jest naprawdę duża :-)

Wysypisko nie powiększyło swojej kolekcji dzięki mojej małej inwencji twórczej :-)

 

Dzień pierwszy

Spotkanie w windzie z sąsiadem może przynieść ekologiczny efekt :-)

Okazało się, że sterta ulotek którą znajduje codziennie w skrzynce nie musi lądować w koszu na  śmieci. Dzisiaj dostarczyłam całkiem sporą porcję makulatury sąsiadowi, który przekaże ją później koledze powiększającemu skromny budżet domowy zanosząc zgromadzony papier do skupu makulatury.

Zebranie ulotek i zwiezienie ich parę pięter niżej – tylko tyle i aż tyle. Mała misja ale cieszy :-)